"Dzisiaj robimy to czego innym się nie chce, aby jutro robić to czego inni nie potrafią".

21 mar 22 – Co się trenuje, to się ma!

21 mar 22 – Co się trenuje, to się ma!

A trenuje się zimą na siłowni i hali. Hala to jakby zupełnie inna dyscyplina.

Otwarcie sezonu

Ubiegły weekend był pierwszym z jazdami na zewnątrz w tym roku. Sobotę poświęciłem na regulację szyn, bo chciałem do razu przejść na duże koła, czyli sto dwadzieścia pięć milimetrów. Pojeździłem sobie sam na trasie Fochatlonu i poprzesuwałem jak mi się wydawało najlepiej. Jednak 1,5 cm w górę to ewidentnie dużo i nie dało się utrzymać takiego wycentrowania jak na 4×110. Musiałem przesunąć do wewnątrz nie tylko palce, ale i pięty. Około milimetra – może półtora, ale zawsze. A i tak coś nie jest halo z prawą nogą. Nie jest stabilnie, tylko jest wewnątrz, wewnątrz, pyk! i przeskakuje na zewnątrz. Nie podoba mi się to przeskakiwanie.

Warto podkreślić, że próbuję bez klinów. Od razu. Oby się udało. Kliny osłabiają mocowanie. Ale 125 to moja docelowa platforma. Obkupiłem się w kółka, nie ma wycofywania na 110! Jak będę musiał wrócić do klinów, to wrócę.

Skawińska masakra piłą łańcuchową

A w niedzielę spotkaliśmy się już pojeździć w kilka osób. Owszem chłodno, owszem wieje. Ale w sobotę wiało bardziej.

Śniegi zeszły, około 5-10 stopni, tylko ten wiatr…

Jak wrażenia?
Zagłada! Horror! Dramat! Na dzisiaj nie jestem w stanie dogonić pociągu…

Ciągle brak stabilności na 125. Walka i trzymanie nogi tak mocno, że aż mięśnie goleniowe prawej nogi wpadają w skurcz. Napięcie na dole przenosi się od razu na górę. Nie trwało długo i dół pleców zaczął klasycznie zabijać bólem. I było po zupie.

Jednocześnie to nie jest tak, że technika się posypała. Trener Wojtek pojechał za mną i powiedział, że nie ma się czego przyczepić. Oprócz tego, że o ile lewy staw skokowy jest rozluźniony i wygląda ok, to prawy jest w powietrzu trzymany w niesamowitym napięciu. No bo się boję, że mi przy stawianiu ucieknie, to go blokuję. I ten błąd kosztuje wszystko. Straciłem umiejętność jazdy bez wysiłku.

Jak komuś się wydawało, że przepracowana zima na siłowni i hali oznacza, że wszystko jest tip top przy wyjściu na zewnątrz to się grubo, bardzo grubo mylił! A miałem nadzieję, że tym razem nie będzie tak słabo jak co roku, bo przepracowane mocniej. Ech.
Teraz trzeba pracować i wrócić do techniki i wytrzymałości.
Oby to szybko poszło. Za miesiąc Cracovia Maraton.

No i trzy kilo trzeba też zrzucić. Dzisiaj oficjalny koniec zimy. Trzeba zejść z masy, nawet ryzykując lekkie spalenie mięśni.

Szkoda, że pracy się robi coraz bardziej nerwowo. Nie pomoże to nic, a nic.

Trzymajcie kciuki!

Odsłony: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.