"Dzisiaj robimy to czego innym się nie chce, aby jutro robić to czego inni nie potrafią".

Pn 14 mar 22 – Massage gun robi robotę.

Pn 14 mar 22 – Massage gun robi robotę.

"- Jak dorosnę chciałbym być TheraGunem..."

Naprawdę robi robotę. A kosztował mniej niż jedna wizyta u fizjoterapeuty. Nawet taniego.

Powrót do obciążeń

W zeszłym tygodniu zrobiłem bardzo porządny trening dwójek i pleców. Pierwszy po kontuzji. W domu, więc na sztandze było tylko 80 kg. Bez kombinowania i rozbierania hantli tyle mam ciężarów. Ponieważ ciężar stosunkowo niewielki, to poćwiczyłem w pełnym zakresie ruchu. Mocno napinając tyły nóg.
Pierwszy dzień było jeszcze ok, ale od drugiego rozpoczęły się takie zakwasy dwugłowych, że proszę siadać (dziękuję, postoję)!
No, ale zakwasy to nic takiego, nic się nie dzieje złego, nic czym trzeba by się przejmować.

W czwartek trening dryland, plyo i core dało się spokojnie zrobić.

W piątek u fizjo bo szukaliśmy przyczyny niestabilności prawego kolana (w tej mocniejszej nodze), które na rowerze nie chodzi jak tłok góra-dół, tylko w pewnym momencie robi taki malutki myk! do środka i z powrotem. A po mocniejszych jazdach są konkretne bóle. Podobnie na suwnicy czuć, że kolano chciałoby uciec do środka. A na suwnicy bywa i 160 kg. Raz uciekło…

Więc fizjo dumał, wzdychał, kazał robić przysiady takie, śmakie, bułgarskie, zbliżone do pistolsów i w końcu jak się wziął za nogę i zmaltretował powięź, to proszę wstać (dziękuję, poleżę)!

Dwa dni później trening halowy udał się bez większych problemów. Jeśli nie liczyć tego, że czułem się jak wilk na lodzie. Może to miało podłoże mięśniowe, a może nie. Może to po prostu głowa.

Ale dzisiaj minęło sześć dni od treningu i zorientowałem się, że to już nie są zakwasy. Noga masowana spoko, ale druga cały czas do kitu. Bardzo do kitu.

Trzeba zadziałać


No to massage gun w łapę i ŁAAAAAAA! Robimy sobie dobrze…
Przyjemne to nie było, ale efekt jest! Szkoda, że tyle dni z tym czekałem. Pewnie trzeba będzie powtórzyć, bo nie całe napięcie zeszło. Ale to najgorsze tak i owszem.
Trzeba będzie wcześniej działać: już po treningu i kolejnego dnia kiedy normalnie robią się zakwasy (czy tam DOMSy, jak kto lubi).

Wątpliwość: czy to nie było za duże obciążenie jak na moje dwójki? W tym tygodniu następny trening wypada jutro. Wolałbym żeby wszystko sobie odpoczęło, nie ryzykować powrotu przykurczu.
Ale jak wszystko będzie ok, to powtórzę procedurę, ale POŁOWĄ tego ciężaru.

Uczymy się.

Odsłony: 0


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.