"Dzisiaj robimy to czego innym się nie chce, aby jutro robić to czego inni nie potrafią".

Cz 17 lut 22 – Powoli wychodzę z kontuzji

Cz 17 lut 22 – Powoli wychodzę z kontuzji

Zmiany zmiany… na lepsze! Wygląda, że wychodzę z kontuzji! Powoli, ale do przodu.

Powrót do treningu

Z każdym dniem trochę lepiej z plecami. Na tyle lepiej, że przestałem pamiętać o potrzebie zrobienia RTG kręgosłupa. Ale może zrobię. Chociaż z dostępnością usług nawet na prywatnym abonamencie jest słabo.


Poszedłem nawet na siłkę i zrobiłem prawie normalny trening. Przed każdym ćwiczeniem sprawdzałem czy dany ruch mogę zrobić. Jedno co całkowicie odrzuciłem, to zabawy ze sztangą, bo nie jestem w stanie nawet pustej sztangi podnieść wyżej ramion.
Więc nie.
Martwy precz. Zamiast przysiadów ze sztangą wyciskanie na prasie. Wziąłem mniejszy ciężar bo 120 zamiast 160 kg, ale za to zrobiłem 7 serii zamiast czterech. Oprócz tego zrobiłem bułgarskie, ale za to z większym ciężarem niż zwykle, bo zamiast 2x8kg wziąłem 2×10. Będąc po siedmiu seriach wyciskania na nogi przysiady bułgarskie z 20 kg obciążenia były wykańczające. Prawa jeszcze dawała radę, ale lewa, słabsza – robiła bokami.
Co ciekawe, co prawda nie podniosę sztangi wyżej barków, ale podnoszenie hantli bokiem jak najbardziej da się zrobić. Może dlatego, że tylko do poziomu barków i jakoś inaczej to wszystko w plecach się aktywuje. Tak samo rozpiętki na skośnej ławce i wyciskanie na barki na pionowej ławce. Być może dlatego, że jest oparcie pleców, czyli oparcie stabilizuje i plecy mogą być wyłączone.
Byłem ciekawy jak będzie z przyciąganiem na dwugłowe uda, bo jak się ciągnie podudziem w górę, zgina nogę, to oczywiście ma prawo aktywować mięśnie pleców. Ale się okazało, że jest git. Mogłem pójść na całość. Jednak w stosunku do sesji sprzed miesiąca musiałem zmniejszyć ciężar, a i tak było momentami na granicy skurczu mięśnia w krańcowym zakresie. Czuć przerwę.
Ćwiczeń typowo na plecy kompletnie nie robiłem z oczywistych powodów. I tak jest całkiem nieźle. Całkiem nieźle.

Progresja przez ciężar czy przez zwiększenie powtórzeń?

Półtora dnia po treningu mam eleganckie zakwasy zwłaszcza w przywodzicielach i czworogłowych. Już prawie o tym elemencie treningu zapomniałem. Pewnie to te siedem serii na prasie. Chociaż mniejszy, ale i tak duży ciężar i dużo więcej powtórzeń. Wygląda, że to jest metoda na porządny trening na dziś. Może aktualnie lepsza niż progresja przez ciężar maksymalny, którą stosowałem do tej pory. A którą robiłem dla zwiększenia siły maksymalnej. Siła jest, teraz trzeba coś zrobić z wytrzymałością.
Ilość serii zwiększyłem słysząc od Pawła, że mocne treningi to dla niego jedenaście serii przysiadów. Trochę mnie to info trzepnęło po głowie: nigdy w takie ilości nie szedłem, więc musiałem sprawdzić. Oczywiście nie ma opcji, żebym robił tyle serii na maksymalnym czy submaksymalnym obciążeniu, więc musiałem wziąć takie, które początkowo było za małe. Ale po kilku seriach zaczęło wywoływać grymas na twarzy i nie był to uśmiech. Więc ok.

Dzień po siłce zrobiłem aktywną regenerację na rowerze. Bardzo pilnowałem, żeby przez tę godzinę kręcenia tętno nie wyszło powyżej 120 uderzeń na minutę. Co i rusz zaczynałem bardziej cisnąć więc musiałem zrzucać biegi na lżejsze. No i owszem: zszedłem z roweru nie zmęczony, ale czy nogi są po tym wypoczęte? No jakoś tak nie bardzo… Średnia generowana moc wyszła 161 watów. Kiedyś bym powiedział sporo, ale teraz noga kręci to na całkowitym luzie. Różnica taka, że tej nogi mam teraz po prostu więcej niż kiedyś. Uda się rozbudowały ładnie.

Dzisiaj trening symulacyjny i plyo. Idę, ale mam mocne założenie: nie skaczę. Nie chcę sobie znowu czegoś podrzeć. Dla każdego nowego ćwiczenia – przy pierwszym ukłuciu bólu porzucam. Zamiast plyo mogę robić dodatkowe symulacje w niskiej pozycji. Trudno, mniej to będzie skutkowało siłą eksplozywną, ale zrobię siłę izometryczną, która też mi jest bardzo potrzebna, aby coraz dłuższe kawałki przejeżdżać w niskiej pozycji i co najważniejsze to jest bezpieczne.

I tak będzie piekło.
No i są takie ćwiczenia core, które mogę robić bezpiecznie. Nie zaburzając wychodzenia z kontuzji. Na moim poziomie to nie ma tak naprawdę znaczenia które ćwiczenia core robić. Ważne żeby robić.
Mniej, a regularnie.

Jedyna metoda.

Odsłony: 0


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.