"Dzisiaj robimy to czego innym się nie chce, aby jutro robić to czego inni nie potrafią".

12 lip 21 – Zawsze gdy cieszysz się zasłużonym odpoczynkiem…

12 lip 21 – Zawsze gdy cieszysz się zasłużonym odpoczynkiem…

Droga do Sv.Marko

Wakacje! Udało się w końcu dostać do Chorwacji. Mimo obostrzeń, niepewnej sytuacji i gigantycznych korków na wjeździe. Z tym wjazdem to zresztą całkiem gracko się uwineliśmy, bo jeszcze w Leibnitz zjechaliśmy z autostrady i pojechaliśmy przez całą Słowenię lokalnymi drogami, aby przekroczyć granicę z Chorwacją w maluteńkim przejściu dla małego ruchu granicznego w Drste. Podjeżdżamy – pusto. Prawie już myślałem o zatrąbieniu na celnika, ale idzie. I od razu mówi, że to przejście dla ruchu lokalnego, a nie międzynarodowe. Ale zgodził się przepuścić. Kontrola u Słoweńca, potem u symptycznej chorwackiej czarnulki (tak, paszporty covidowe też!) i można wjechać! Trochę dłuższa jazda bo jazda przez wioski wymaga jechania “polakko” i utrzymywania “mala hitrosti“, ale bez stania półtorej godziny na granicy autostradowej jak wszyscy i auto też odwdzięczyło się śmiesznym spalaniem bo 4,2 l/100km wyszło od tankowania w Leibnitz do wyjazdu z powrotem na autostradę w Chorwacji. Auto wypakowane po brzegi z czwórką pasażerów. Kocham hybrydy!

… ktoś trenuje, aby skopać Ci tyłek!

Specjalnie wybraliśmy położony na uboczu ubocza rejon wypoczynku i dzięki temu możemy się cieszyć praktycznie pustymi plażami, ciszą i relatywnym spokojem. Relatywnym, bo o brak absolutnego zawsze zatroszczą się nasze nastolatki…

Odespawszy i odpocząwszy drugiego dnia można było rozpocząć delikatnym drylandem. Poszedłem na brzeg morza, bo po pierwsze primo: chłodniej, a po drugie primo widoki zdecydowanie warte uwiecznienia!

Standardowa procedura drylandu plus trzy serie po 20 przysiadów z największymi kamulcami, które byłem w stanie wyrwać z plaży. Każdy z nich miał po jakieś pięć kilo, więc dociążenie około dziesięciu. Mało. Nogi tego prawie nie poczuły. Trzeba poszukać jakichś większych. Z drugiej strony będzie ciężej je utrzymać w dłoniach. A, zobaczy się…

Ciekawe czy wystarczy mi siły woli na takie poranne treningi co drugi dzień przez cały pobyt… Założyłem, że tylko dryland i rozciąganie będą grane. Z wytrzymałościowych zaś tylko pływanie, bo za gorąco na cokolwiek innego.

A po powrocie – próba czasowa na Błoniach. Czas do pobicia 15:06.

Hits: 0


Reader Comments

  1. Ja do Chorwacji 9 lat temu taszczyłem na dachu rower szosowy. Nie żałuję, bo przejechałem kilka fajnych tras. Ale upał był trudny do zniesienia. I bardzo męczący dojazd. Dlatego to był mój jedyny dłuższy pobyt!
    Pomysł treningów nad morzem super.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.