"Dzisiaj robimy to czego innym się nie chce, aby jutro robić to czego inni nie potrafią".

Cz 8 lip 21 – Pierwsze naleśniki są zawsze spalone…

Cz 8 lip 21 – Pierwsze naleśniki są zawsze spalone…

Nadchodzą Drugie Koronawirusowe Zawody w jeździe na czas organizowane przez KKSW Krak. Dwa kółka na Błoniach, startując od przejścia dla pieszych na wysokości Kasztelańskiej, jadąc w lewo, czyli w kierunku Cracovii.

Śpiochy same sobie winne

Pamiętając, że w zeszłym roku pierwsze próby były mało udane zrobiłem sobie taki objazd trasy, żeby przypomnieć sobie jak to leciało…
Przyjechałem 6.30, zacząłem próbę 6.44.
Za późno. Ale w zeszłym roku pierwsza próba była o 8.00.
Zbliżając się do zakrętów musiałem zwalniać i obserwować co się dzieje. Na prostej wymijałem idących do pracy oraz spacerowiczów, rolkarzy i nawet rowerzystów, którzy nie trzymali się ścieżki, bo tak!, albo bo mieli zamiar przejechać w poprzek Błoń. No i wyprowadzane pieski…
Co do zasady zacząłem ostro i wiatr w twarz na 3 maja mnie na dzień dobry osłabił, a nie było potem kiedy odpocząć. Teraz o tym myśląc dochodzę do wniosku, że pojechałem na pałę, zamiast pilnować techniki i oszczędzać oddech. W efekcie już w połowie drugiego okrążenia wymijając ludzi kładłem ręce na kolanach, zamiast przekładać. Czyli słabo.

To jak to było?

Po starcie rozpędziłem się do 31-32 km/h do Cracovii, ale potem ktoś był na agrafce i wytraciłem prędkość do 20 km/h. No i siup wiatrem w pysk. Ponowne rozpędzanie już tylko do 27 km/h, ale utrzymać tę prędkość było trudno, bo wiało. Tutaj należało się złożyć jak najniżej, nawet kosztem zmniejszenia siły. Na wykresie widać, że w drugiej części 3 maja wyraźnie wolniej pojechałem. Nawet pojawiła się prędkość poniżej 24 km/h, przy jakimś wymijaniu, gdy potoczyłem się zbyt długo pod wiatr.
Potem nowy asfalt, na którym zrobiło się szybciej. Alejka Sebastiana jednak tylko jakieś 32-33 km/h – ergo: nie nadrobiłem. Przy Juwenii pod górkę przycisnąłem, ale prędkość tylko 25-26 km/h – bo pod górkę.
Na Focha z górki 32-33, ale w drugiej części wolniej, bo ludzi coraz więcej i 200 metrów przed agrafką już się toczyłem wypatrując z której strony mi wejdą pod koła.
Drugi przejazd 3 maja trochę lepszy niż pierwszy, ale nieznacznie. Potem drugi raz nowa alejka i tym razem obok mnie jechał ambitny rowerzysta górski i miałem kogo gonić pod górkę, a potem wyprzedzać pod Juwenią.
Na sam koniec okazało się, że sił na finisz już zabrakło. Przed metą prędkość spadła z 30-31 do 28 km/h.

Czas 15:31. W zeszłym roku pierwszy przejazd testowy to 16:12, a najlepszy 15:06. Czy w tym również poprawię się o ponad minutę?

Teraz to wszystko trzeba przemyśleć. Bo jadąc tak jak jechałem dużo lepiej nie będzie. A biorąc pod uwagę włożoną między sezonami prace powinno być.

Chyba.

Hits: 0


Reader Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.