"Dzisiaj robimy to czego innym się nie chce, aby jutro robić to czego inni nie potrafią".

Pt 4 cze 21 – Długi weekend i dobra pogoda równa się…

Pt 4 cze 21 – Długi weekend i dobra pogoda równa się…

Trochę szalone ostatnie dni.
No bo…

Czwartek

Wczoraj trening z klubem na trasie Fochatlonu w Skawinie-Kopance. Sporo jazdy na rolkach solo, parę kółek szybciej w parze.

Trochę dałem się zrobić w konia przez Szanowne Koleżeństwo. Skupiwszy się na kręceniu przejeżdżającej grupy przeoczyłem krytyczny moment, gdy grupa dała w palnik i odjechała w zachód słońca (chociaż było przed południem). Trochę się udało zmontować. Ale konkretniej pojeździć dopiero jak odłożyłem kamerę. No przeszkadza. Lepiej się skupiać na jeździe.

Piątek

Dzisiaj rano HM z Sebu na Błoniach. Pierwszy raz w tym roku poniżej 50 minut. Liczyłem na 47, ale jeszcze nie tym razem. A trochę mnie przeciągnęło. Pierwsze trzy kółka czułem się wyśmienicie i cisnąłem. Ale już czwarte było na zmęczeniu i wszedłem w tryb pt.: “Aby dojechać”. Nie za dobry prognostyk na maraton… Jedno co może uratować to jazda w dobrym, czyli nie za szybkim, kilkuosobowym pociągu i oszczędzanie sił. I regularne jedzenie i picie. Dwa żele co 20 minut.

Wieczorem zaś spontanicznie wyjazd do Stanisławic na wieloryba i kolejne 16 kilometrów po tej pięknej, ale trudnej trasie przy zachodzie słońca. W zasadzie pojechałem tam towarzysko, jednak wyszło trochę niezłego jeżdżenia. Było macanie się z podjazdem i ze zjazdem z wiaduktu oraz zakrętem śmierci zaraz za nim. Zakręto mortalle! Na pierwszy rzut oka zupełnie na to nie wygląda, ale ogrodzenie barierami drogowymi powoduje, że musisz się zmieścić w zakręcie za pierwszym razem. Ta świadomość mocno ryje beret… A po zjeździe z wiaduktu czterdzieści na budziku jest tak lekutko. Trzeba się dobrze, naprawdę dobrze złożyć, bo kąt skrętu to ponad 90 stopni. Na całe szczęście jest szeroko. Ja ciągle jeszcze podchodziłem do niego ostrożnie. Trzeba tam częściej jeździć to się oswoję z ostrymi skrętami na prędkości.

No i powrót do klinów dzięki czemu pojawiło się dużo lepsze uczucie kontroli na dużych kołach. Wróciło czucie zewnętrznej krawędzi w przekładance. Trochę jeszcze popoprawiam ustawienie szyny, zaznaczę położenie na bucie żeby było łatwiej wrócić i spróbuję znowu założyć 4×110. Tak kontrolnie: zobaczyć jakie to będzie uczucie po kilku tygodniach na 3×125. Poprzednio przy takich okazjach było wrażenie lekkości, łatwości prowadzenia i jednocześnie trudności z wejściem na prędkość.

Najbliższy start i lekcja pokazowa

Nie mam pojęcia jak wyglądać będzie trasa maratonu w Koronowie. Czy będą ciasne nawrotki? Czy będzie tarka? Gdyby tak miało być to raczej piszę się na 4×110. Duże koła tylko, gdyby to była łatwa trasa po idealnym asfalcie.
Dzięki wstępnemu zmęczeniu Danielsonem dobrze poczułem jak mięśnie głębokie pracują na tarkach i przy wszelkich utrudnieniach. Bardzo!

No i przy okazji udało się popodglądać rozpedzonego Mistrza Polski w maratonie. Jak widać bez specjalnych double pushy. Jest pozycja, transfer masy, odbicie do boku i siła jak u tonowego perszerona!

Hits: 0


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.