"Dzisiaj robimy to czego innym się nie chce, aby jutro robić to czego inni nie potrafią".

Sb – 22 maj 21 – Jakość, nie ilość

Sb – 22 maj 21 – Jakość, nie ilość

Kiedyś

Kiedyś wychodziłem, z założenia, że „ćwiczenie robi mistrza”. Jak coś chcesz umieć to trzeba to robić, robić, robić, aż będziesz miał nadrobione i będziesz umiał. Zgodnie z tym założeniem trzepałem dawnymi laty kilometry na rolkach, aż buczało. Tysiąc kilometrów, dwa tysiące kilometrów, trzy tysiące kilometrów rocznie! No, akurat do trzech tysięcy nie doszedłem, bo z tego wszystkiego zaczęły się kontuzje. Regularna jazda (za Billem Stoppardem projekt RED: Roll Every Day) nie była wg mnie wystarczającym usprawiedliwieniem, żeby zaprzestać treningów biegowych, które miałem codziennie poza poniedziałkami. Obciążenia się kumulowały i w końcu musiało coś pęknąć.

No i okazało się, że to dobrze! Długa współpraca z fizjoterapeutami, dokształcanie, gorące rozmowy i głębokie rozkminy oraz krytyczne porównanie pesela z kalendarzem poskutkowały ostatecznie zmianą podejścia. Było: chcę jeździć na rolkach, żeby być sprawniejszym. I do pewnego momentu to się może sprawdzać. Ale potem pojawi się szklany sufit. Granica możliwości. Wtedy trzeba postawić na głowie swoje przekonania i wychodzi coś takiego: chcę być sprawniejszy, aby dobrze jeździć na rolkach. A to jest zupełnie inna perspektywa.

Teraz

Teraz intensywność treningów jest regulowana tempem regeneracji i to się bardzo sprawdza. Patrząc na nogi: buły rosną. I nie mam wątpliwości co jest na ten moment moją największą słabością: to zbyt mała wytrzymałość mięśni głębokich. Ćwiczona przez ponad rok procedura Felixa Rijhnena zapewne pomogła, ale myślę, że jest zbyt nastawiona na mięsień prosty brzucha i przez to pomogła w umiarkowany sposób. Można pójść dalej. A nawet trzeba. No to w takim razie spróbujmy Danielssona.

W ubiegłym tygodniu przerobiłem wszystkie treningi poziomu pierwszego. W przyszłym czaję się na poziom drugi, a chwilowo pisząc siedzę i czuję jak pięknie skasowałem sobie skośne brzucha.  Wystarczyło dzisiaj czterdzieści minut na Błoniach, średnie tempo i konsekwentny transfer masy na zewnętrzne krawędzie. Oraz podkład z codziennych ćwiczeń rano i wieczór.

Poziom pierwszy jest dla początkujących, a trzeci dla pro. Przerobię wszystkie i będę wiedział, które są na ten moment dla mnie dobre. Jak to nie zadziała to już nie wiem co… Ale będzie dobrze.

Hits: 0

Reader Comments

  1. “Droga na szczyt” ta książka bardzo interesująco mówi o metodyce skutecznego i szybkiego uczenia się. Czegokolwiek 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.