"Dzisiaj robimy to czego innym się nie chce, aby jutro robić to czego inni nie potrafią".

Wt 9 mar 21 – Być jak Sofia!

Wt 9 mar 21 – Być jak Sofia!

Ostatnie 2,5 doby pod znakiem dużego spadku samopoczucia. Ból głowy, drapanie w gardle, ogólne osłabienie. Ale wygląda, że się wybroniłem i dzisiaj rano już bez wahania wkroczyłem na wąską ścieżkę ku samodoskonaleniu próbując schodzić podczas drylandu tak nisko jak Sofia Prosfirnova. Czyli bardzo nisko. To oczywiście żart, bo nigdy w życiu nie będę w stanie osiągnąć takiej elastyczności i zakresów jak młoda dziewczyna ćwicząca od dziecka, ale hej! trzeba sobie wyznaczać jakieś cele i wzorce. Równie dobrze mógłbym tu wrzucić Viktora Thorupa, czy dowolnego z amerykańskich lub nawet polskich łyżwiarzy, ale Zośka fajniejsza i porusza się jak wykonana z rtęci: płynnie i gładko, kompaktując ciało do wręcz śmiesznej wysokości.

Zaczynam rozumieć ten ruch i wygląda, że jego opanowanie zajmie mi dłuższą chwilę. Zapewne miesiące. Bo to nie chodzi tylko o koordynację, ale o faktyczne wzmocnienie mięśni bioder, nóg i pośladków w zakresie w jakim do tej pory nie pracowały. Tylko i aż tyle. Prawa noga jako zauważalnie silniejsza lepiej sobie daje radę, ale lewa ma kłopot. I samo nie przejdzie, trzeba będzie to powtarzać, powtarzać i powtarzać. O poza tym rozciągać się i ogólnie nie ustawać w staraniach.

No i trzeba przewalczyć temat spinania biodra. Jak mam zły dzień, to schylając się do sznurowania buta czuję ciasność w okolicy zginacza biodra. Rozciąganie niby działa, ale jakby nie do końca. Problem póki co ciągle nie rozwiązany. Choć mniejszy. Lecz znalazłem na youtube odcinek MoveU w którym rozprawiają się z przyczepem zginacza biodra przy pomocy końcówki kija od szczotki (sic!), uciskając go przez, khem, jelita. Trochę się obawiam tej procedury, ale na ten moment nie mam lepszego pomysłu. Oczywiście poza kontynuacją rozciągania. Może też wrócę na pare sesji do fizjo, który pomógł rozpocząć ten proces. Ciekawe, że sporo uwagi poświęcił wtedy rozmasowaniu krawędzi tarczy mięśnia prostego brzucha. To pewnie był skutek zbyt dużej ilości uwagi poświęcanej właśnie brzuchowi w nadziei, że rozwiąże to problem z plecami.

No i wydawało się, że rozwiązało, ale temat wrócił. Więc teraz dokładamy oddech ognia i patrzymy co będzie.

Stay tuned…

Hits: 1


Dodaj komentarz